Tekst: Bogumił Zając. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Zając maltański
Zając na Malcie
chodził w palcie.
Szarak pocił się okropnie
(aż trzydzieści cztery stopnie!).
Inni noszą się dość skromnie,
zając w palcie zaś niezłomnie.
– Bo dostaniesz tu udaru!
– Kremem z filtrem się posmaruj!
Kiedy tak mu doradzali,
on założył ciepły szalik.
– Takie rady to mam w nosie.
Straszny ziąb dziś… Minus osiem!
Tak mi mówi aplikacja
„Sprawdź pogodę na wakacjach”.
– To, szaraku, nic niewarte!...
– Mój telefon wybrał Maltę –
zając zerknął i zbaraniał –
Maltę – ale... część Poznania.
W świecie pełnym komputerów
byle czym się nie sugeruj.
Rób użytek z własnej głowy
albo kłopot w mig gotowy.
chodził w palcie.
Szarak pocił się okropnie
(aż trzydzieści cztery stopnie!).
Inni noszą się dość skromnie,
zając w palcie zaś niezłomnie.
– Bo dostaniesz tu udaru!
– Kremem z filtrem się posmaruj!
Kiedy tak mu doradzali,
on założył ciepły szalik.
– Takie rady to mam w nosie.
Straszny ziąb dziś… Minus osiem!
Tak mi mówi aplikacja
„Sprawdź pogodę na wakacjach”.
– To, szaraku, nic niewarte!...
– Mój telefon wybrał Maltę –
zając zerknął i zbaraniał –
Maltę – ale... część Poznania.
W świecie pełnym komputerów
byle czym się nie sugeruj.
Rób użytek z własnej głowy
albo kłopot w mig gotowy.