CO W BAJKACH PISZCZY? - BAJKI I WIERSZE DLA DZIECI
  • Strona główna
  • O nas
    • Motyl
    • Szerszen
    • Zajac
    • Mrowka
    • Swierszczyk
    • Pajeczyca
    • Kotka
    • Trzmiel
    • Osa
    • Nasze koty
  • Spis bajek
  • Kontakt
  • Kategorie
    • Baśnie
    • Chwile zamyślenia
    • Królestwo zwierząt >
      • Nieludzkie żarcikowo
      • Rechotki-klekotki
      • Niezłe ptaszki
    • Miszmasz
    • Od ucha do ucha
    • Opowieści niesamowite >
      • Przygody duszka Straszka seria
    • Pod choinkę na każdą pogodę
    • Pory roku
    • Rabatka
    • Smoczy kącik
    • Szkolne opowieści
    • Tuż tuż przed snem
    • Zagadki
Tekst: Pajęczyca Lena. Ilustracje: Gemini.

W poszukiwaniu srebrnej rosy - odcinek trzeci

System komunikacji międzyleśnej został opracowany przez bandę łobuzów niemalże do perfekcji, z precyzją, której nie powstydziłoby się NASA, choć dysponował nieco mniejszym budżetem. Jego podstawą i punktem wyjścia był genialny pakt o nieagresji zawarty między naszymi niecnymi antybohaterami a lokalnym Związkiem Zawodowym Ciem, złożonym z czterech wielodzietnych ćmich rodzin. Zasady były proste: sowa Słodziuchna (która mimo swojego uroczego imienia potrafiła być bezwzględnym, bo głodnym terminatorem) obiecała uroczyście przestać traktować ćmy jak latający deser.

W zamian za zachowanie życia ćmy zgodziły się pełnić funkcję komunikacji live, przesyłając rozkazy i plotki między członkami bandy, którzy aktualnie nie znajdowali się w zasięgu ani głosu, ani rzutu szyszką.
Jak wspomniano, system był niemalże doskonały – dopóki nie wschodziło słońce. W dzień ćmy konsekwentnie przechodziły w tryb oszczędzania energii, wypraszając sobie jakąkolwiek aktywność i grożąc strajkiem. Naszej bandzie ten nocny tryb zazwyczaj pasował – większość z nich i tak prowadziła nocny tryb życia.
Niestety, do nocy było jeszcze daleko, gdy w lesie ogłoszono stan wyjątkowy. Działać należało natychmiast. Ćmy zostały siłą wyrwane z drzemek i zwerbowane do nadgodzin. Stawiły się wczesnym popołudniem – mrużąc wielkie oczy, obijając się o drzewa z gracją pijanych pilotów i będąc, jak na ćmy przystało, kompletnie zamotanymi.

Udało nam się przechwycić i spisać oficjalny „Ćmi Raport” z tego pamiętnego popołudnia. Dokument ten przeszedł do historii jako najbardziej chaotyczny zapis w dziejach lasu, głównie dlatego, że połowa meldunków brzmiała po prostu: „Świeca! Lampa! Kaganek, hurra! Jasność widzę, jasność!”.
Oto i on, z pominięciem wszelkich świetlnych, choć prawdopodobnie świetnych, dygresji.
​

Picture
RAPORT SPECJALNY: OPERACJA „KROPKA”

Nadawca:   Wydział Specjalny Dzienny Związku „Ćmy to My, Pierwsze do Zadymy”.

Odbiorca:  Kwatera Główna Szajki Łobuzów.

Status:  Krytyczny. Wysoki stopień niewyspania.

Warunki pogodowe:  Słońce świeci zdecydowanie zbyt głośno.

14:15    – Rozpoczęcie patrolu. Agentka Ćma nr 1 melduje o wykryciu ogromnego źródła energii w sercu lasu.
Korekta: To nie energia, to słońce. Agentka nr 1 oślepła i wpadła w pajęczynę. Akcja ratunkowa odwołana, bo pająk wyglądał na głodnego, a my mamy nadgodziny.  

14:32
  – Miś Marcel widziany przy strumieniu. Próbuje koordynować grupę, krzycząc do wiewiórki, którą pomylił z Ezrą. Ezra siedzi za krzakiem paproci i trzęsie się tak mocno, że miejscowe wystraszone mrówki ogłosiły alarm o trzęsieniu ziemi. Marcel poprawia krawat co 30 sekund. Meldunek: Szef szajki ma nerwicę i spoconą grzywkę.

 14:45  – Słodziuchna przelatuje nad polaną. Wygląda jak rozwścieczona poduszka z dziobem. Próbowała nas zmotywować do szybszego lotu, grożąc, że „dieta bezćmia” to tylko sugestia, a nie prawo. Odnotowano drastyczny wzrost wydajności u ćmiej młodzieży oraz kilka przypadków zemdlenia ze strachu.  

15:00
 – Incydent z Yurim i Cheddarem. Kocur Yuri skrada się w stronę gęstwiny z gracją godną drapieżnika, po czym potyka się o korzeń i ląduje na Cheddarze. Mysz wydaje dźwięk podobny do nadepniętej myszki-zabawki. 

            Dialog przechwycony:
 
– Czy ty to widzisz?! – wrzeszczy Cheddar.
– Co? Kogo? – pyta Yuri, wypluwając mech z pyszczka.
– Cokolwiek! Jakiś czerwony obiekt! Moje oczy widzą tylko plamy!
– To twoje własne bąble, Cheddar. Uspokój się!  

15:20
  – Obserwacja obiektu „Kropka” zakończona niepowodzeniem. Widziano coś czerwonego na liściu dębu.  

Aktualizacja:
  To nie biedronka. To stara, wyschnięta jagoda. Słodziuchna próbowała ją przesłuchać. Jagoda milczy jak głaz.  

15:40
  – KONTAKT! Cała Szajka Łobuzów (z wyjątkiem Ezry, który wciąż udaje krzak) dociera do wielkiego liścia łopianu na skraju mrocznej strefy. Na środku liścia siedzi nieruchoma postać. Atmosfera gęstnieje jak krupnik w lodówce. ​

15:45   
 – Przesłuchanie Świadka Koronnego: Turbo.
Marcel, Słodziuchna, Yuri i Cheddar otoczyli ślimaka. Drżący Ezra dobił do reszty paczki. Turbo wygląda na jeszcze bardziej smutnego niż rano, choć wydawałoby się to niemożliwe.

Słodziuchna:    „Gadaj, kleisty filozofie! Gdzie jest ta siedmiokropkowa wariatka?! Widziałam, jak tu spała, w tym miejscu z nią rozmawiałam!”

Turbo (po czterominutowej przerwie na mrugnięcie): „Odeszła… poleciała… w stronę dymu, do Gangreny… powiedziała, że trzeba latać… a ja… ja tylko tu płaczę, tak bardzo mi smutno…”

Miś Marcel:   „W stronę dymu?! Do Gangreny?! Przecież ona ją przerobi na… no, na pewno na nic zgodnego z prawem!”

Cheddar:   „Nikt normalny nie idzie dobrowolnie tam, gdzie śmierdzi gangreną!”

Yuri:  „Spóźniliśmy się. Marcel, jeśli Gangrena ją dorwie przed nami, nie dostaniemy absolutnie nic za przechwycenie kropek”.

Turbo:  „Wiecie, ona chciała mi pomóc! Zapomniała już nawet prawie o tej swojej rosie... A ja jak głupi ją tam wysłałem... Buuuuuuuu!”

16:00   – Turbo chowa się w skorupie. Szajka stoi nad nim, patrząc z przerażeniem w stronę fioletowych wyziewów. My, ćmy, ogłaszamy przerwę na kawę (nektarową). Słońce powoli zachodzi.
​
Podpisano:  Kapitan Mrok Zamotany w Sztok

Koniec raportu
Obraz
Po odlocie zmęczonych i ździebko fochniętych ciem nad polaną zapadła ciężka, pełna wyrzutów sumienia i frustracji cisza. Szajka Łobuzów stała wokół śluzowatego śladu Turbo, wpatrując się w mroczne serce lasu. Jako pierwszy odezwał się Miś Marcel, luzując krawat, który najwyraźniej zaczął go dusić pod wpływem stresu.

– Słyszeliście? „Czy ja mogę ci jakoś pomóc, Turbo?”. Przecież ona ledwo odkleiła nogę od jego śluzu, a już chciała dźwigać jego smutek na tych swoich mikroskopijnych plecach.

– To było… to było strasznie nieprofesjonalne z jej strony – pociągnął nosem Ezra, wycierając drżącą łapą oko. – Kto normalny przejmuje się ślimakiem? Przez nią czuję się teraz jak... jak...

– Jak łotr? – dopowiedział Cheddar. – Bo jesteśmy łotrami, Ezra. Miały być kropki, miały być eliksiry. Gangrena obiecała mi maść na bąble w zamian za siedem idealnych „kropek nad i” w magicznej recepturze. Ale teraz, jak sobie pomyślę o biedronce… te bąble jakoś mniej swędzą, za to serce mnie kłuje.

– Przestańcie piszczeć! – fuknęła sowa Słodziuchna, choć jej pióra nie sterczały już tak agresywnie. – Ta mała kropka poleciała prosto w paszczę zguby. A wiemy przecież, że Gangrena ma już jednego więźnia... Jeśli Asia tam wejdzie, zostanie tylko atramentem w jej kałamarzu.

Miś Marcel dziubał swój krawat, który powoli zamieniał się we frędzelki. Spojrzał na swoich kompanów – bandę poobijanych przez los wyrzutków.

– Słuchajcie, bądźmy realistami. Jesteśmy Szajką Łobuzów, a nie armią zbawienia. Sami nie wejdziemy do rezydencji Gangreny. Ona nas zna. Wie, że boimy się jej cienia. Jeśli pójdziemy tam sami, skończymy jako dekoracje na jej ścianach.

– Więc co? Zostawimy ją? – zapytali wszyscy.

– Nie. Zrobimy coś znacznie gorszego. Coś, co zniszczy naszą reputację na lata. Pójdziemy na Bajkową Łąkę.
Wśród Łobuzów zapadła cisza tak głęboka, że słychać było, jak Turbo trawi liść łopianu.

– Na Łąkę? Do tych... wariatów w okularach? Do tych, co tańczą do tęczy i jedzą nektar z uśmiechem na pyszczkach? Przecież oni nas wyśmieją! Albo, co gorsza, zaczną nas przytulać!
​

I, jakkolwiek nieprawdopodobnym się to mogło wydawać, tego dnia Łobuzy po raz pierwszy w historii Lasu zaczęły planować nie zadymę, lecz sojusz.
Powered by Create your own unique website with customizable templates.
  • Strona główna
  • O nas
    • Motyl
    • Szerszen
    • Zajac
    • Mrowka
    • Swierszczyk
    • Pajeczyca
    • Kotka
    • Trzmiel
    • Osa
    • Nasze koty
  • Spis bajek
  • Kontakt
  • Kategorie
    • Baśnie
    • Chwile zamyślenia
    • Królestwo zwierząt >
      • Nieludzkie żarcikowo
      • Rechotki-klekotki
      • Niezłe ptaszki
    • Miszmasz
    • Od ucha do ucha
    • Opowieści niesamowite >
      • Przygody duszka Straszka seria
    • Pod choinkę na każdą pogodę
    • Pory roku
    • Rabatka
    • Smoczy kącik
    • Szkolne opowieści
    • Tuż tuż przed snem
    • Zagadki