Tekst: Bogumił Zając. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Smog Wawelski
Żył raz wielki Smog Wawelski,
groźny był on niczym smok.
Wisiał sobie stwór diabelski
nad Krakowem cały rok.
Potwór tylko się unosił,
choć nie smok, wstrętny to gad.
O dziewice się nie prosił,
dym i kurz by chętniej zjadł.
A na deser – nie maliny,
tylko sadzę i spaliny.
Jeden Anglik rzekł: – Ten smog,
to jest taka czarna „fog”.
Smog bezczelnie, ze spokojem,
stanowisko ujął swoje:
– Póki macie tutaj brudno,
będę wisiał. No i trudno.
Nie dziewice tu potrzebne,
a Dratewki nie ma już.
Jego czyny tak chwalebne,
w księgach, które pokrył kurz.
Jak się pozbyć tego smoga?
Tajemnicę ową znaj:
Prosta, chociaż długa droga,
o powietrze czyste dbaj!
groźny był on niczym smok.
Wisiał sobie stwór diabelski
nad Krakowem cały rok.
Potwór tylko się unosił,
choć nie smok, wstrętny to gad.
O dziewice się nie prosił,
dym i kurz by chętniej zjadł.
A na deser – nie maliny,
tylko sadzę i spaliny.
Jeden Anglik rzekł: – Ten smog,
to jest taka czarna „fog”.
Smog bezczelnie, ze spokojem,
stanowisko ujął swoje:
– Póki macie tutaj brudno,
będę wisiał. No i trudno.
Nie dziewice tu potrzebne,
a Dratewki nie ma już.
Jego czyny tak chwalebne,
w księgach, które pokrył kurz.
Jak się pozbyć tego smoga?
Tajemnicę ową znaj:
Prosta, chociaż długa droga,
o powietrze czyste dbaj!