Tekst: Edyta Tosza. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Rozgwiazda
Pewnego pięknego dnia para ludzi wybrała się nad morze. Mężczyzna uwielbiał nurkować, więc gdy tylko dotarli na miejsce, wskoczył do wody. Po dłuższej chwili wypłynął, trzymając w ręku prawdziwy skarb: rozgwiazdę czerwoną. Pomyślał, że zabierze ją do domu, ususzy, a następnie umieści na półce jako osobliwą dekorację i pamiątkę.
Na brzegu czekała jego żona. Kiedy zobaczyła rozgwiazdę, natychmiast się w niej zakochała: ta wyglądała bowiem, jakby spadła w ręce mężczyzny prosto z nieba. Co prawda była czerwona, ale bił od niej jakiś specjalny blask – życie. Kobieta patrzyła na jej odnóża, które, niczym paluszki dziecka, w zaufaniu zanurzyły się w dużej dłoni dorosłego. Krzyknęła do męża:
– Pozwólmy jej żyć! Niech ozdabia dno morza, a my, na pamiątkę, zróbmy sobie kilka zdjęć. Oooo, połóż ją tutaj, będzie lepiej widać... – Kobieta wskazała miejsce na dłoni, wyjęła telefon i zbliżyła go do rozgwiazdy. – Jeszcze jedno! Z daleka, żeby było widać, że to twoja zdobycz! – powiedziała roześmiana do męża.
Mężczyzna poczuł ulgę. I jemu, mimo wcześniejszych planów, podobał się ten pomysł. Nie czekając ani chwili dłużej, oboje wypłynęli w morze. Gdy znaleźli właściwe miejsce, mężczyzna znowu zanurkował, a potem delikatnie położył rozgwiazdę na piasku wśród alg.
Oboje wracali na brzeg z uczuciem, że, oddając światu takie piękno, sami też stali się piękni.
Na brzegu czekała jego żona. Kiedy zobaczyła rozgwiazdę, natychmiast się w niej zakochała: ta wyglądała bowiem, jakby spadła w ręce mężczyzny prosto z nieba. Co prawda była czerwona, ale bił od niej jakiś specjalny blask – życie. Kobieta patrzyła na jej odnóża, które, niczym paluszki dziecka, w zaufaniu zanurzyły się w dużej dłoni dorosłego. Krzyknęła do męża:
– Pozwólmy jej żyć! Niech ozdabia dno morza, a my, na pamiątkę, zróbmy sobie kilka zdjęć. Oooo, połóż ją tutaj, będzie lepiej widać... – Kobieta wskazała miejsce na dłoni, wyjęła telefon i zbliżyła go do rozgwiazdy. – Jeszcze jedno! Z daleka, żeby było widać, że to twoja zdobycz! – powiedziała roześmiana do męża.
Mężczyzna poczuł ulgę. I jemu, mimo wcześniejszych planów, podobał się ten pomysł. Nie czekając ani chwili dłużej, oboje wypłynęli w morze. Gdy znaleźli właściwe miejsce, mężczyzna znowu zanurkował, a potem delikatnie położył rozgwiazdę na piasku wśród alg.
Oboje wracali na brzeg z uczuciem, że, oddając światu takie piękno, sami też stali się piękni.