Tekst: Edyta Tosza. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Kartka z mojego pamiętnika – styczeń
Zimno dzisiaj jest okropnie –
jakieś minus siedem stopni,
więc decyzji muszę sprostać:
spacer czy wygodna sofka,
telewizor, miękki kocyk,
na kolanach dwa, trzy koty
(mam ich więcej, zatem mogę,
gdy chcę – pięć posadzić sobie).
Ale... co to? Ktoś mnie szturcha
i przynosi kawał sznurka,
nosem trąca, szczeka nawet,
jakby chciał ponaglić sprawę.
Moja psina! Sunia droga –
zima dla niej nigdy sroga,
od lat przyjaciółka wielka,
która dużo ma z kundelka.
Tak na spacer chodzić lubi,
że nie sposób jej odmówić,
wciskam więc na siebie czapkę,
opatulam się też paltem
i dylemat mam już z głowy.
Jutro, myślę, będzie nowy:
z filiżanką kawy usiąść
czy na spacer iść z Szantusią?
jakieś minus siedem stopni,
więc decyzji muszę sprostać:
spacer czy wygodna sofka,
telewizor, miękki kocyk,
na kolanach dwa, trzy koty
(mam ich więcej, zatem mogę,
gdy chcę – pięć posadzić sobie).
Ale... co to? Ktoś mnie szturcha
i przynosi kawał sznurka,
nosem trąca, szczeka nawet,
jakby chciał ponaglić sprawę.
Moja psina! Sunia droga –
zima dla niej nigdy sroga,
od lat przyjaciółka wielka,
która dużo ma z kundelka.
Tak na spacer chodzić lubi,
że nie sposób jej odmówić,
wciskam więc na siebie czapkę,
opatulam się też paltem
i dylemat mam już z głowy.
Jutro, myślę, będzie nowy:
z filiżanką kawy usiąść
czy na spacer iść z Szantusią?