Tekst: Edyta Tosza. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Kartka z mojego pamiętnika – sierpień
Sierpień. Ja – jak zwykle – w lesie
i coś mnie przed siebie niesie.
Jakaś siła wyższa chyba...
Może chętkę mam na grzyba?
Znaleźć tak, na przykład, kanię,
by ją schrupać na śniadanie
z jajkiem i w panierce smacznej,
takiej, że aż lizać palce...
Lub wielkiego borowika...
Ten się nada do słoika,
gdzie zostanie marynatą
przywodzącą na myśl lato.
Albo kurkę, albo gąskę,
i przyrządzić z nich przekąskę,
która smakiem wygrać musi
ze spagetti oraz z sushi.
Dużo grzybów rośnie w lesie,
ja jednakże, z moim pechem,
wracam, robiąc minę srogą,
na... odgrzaną ogórkową.
i coś mnie przed siebie niesie.
Jakaś siła wyższa chyba...
Może chętkę mam na grzyba?
Znaleźć tak, na przykład, kanię,
by ją schrupać na śniadanie
z jajkiem i w panierce smacznej,
takiej, że aż lizać palce...
Lub wielkiego borowika...
Ten się nada do słoika,
gdzie zostanie marynatą
przywodzącą na myśl lato.
Albo kurkę, albo gąskę,
i przyrządzić z nich przekąskę,
która smakiem wygrać musi
ze spagetti oraz z sushi.
Dużo grzybów rośnie w lesie,
ja jednakże, z moim pechem,
wracam, robiąc minę srogą,
na... odgrzaną ogórkową.