Tekst: Edyta Tosza. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Kartka z mojego pamiętnika – maj
Ósmy maja. Ja znów w lesie
z ukochanym moim piesiem.
Przemierzamy trasę znaną –
Shanti pierwsza, a ja za nią.
Zachwycone ptasim śpiewem,
dostrzegamy, że pod drzewem
postać chłopca stoi smukła:
nogi chude niczym szczudła,
chude ręce, szyja, głowa –
może, by się łatwo chować
za pnie drzew i kępki trawy
(serio lub też dla zabawy).
W moim psie się budzi werwa,
już ogonem chyżo merda.
Widzę, że ma wielką chętkę
uciąć z chłopcem pogawędkę.
Biegnie zatem w stronę drzewa
i... tego się nie spodziewa.
Ze zdziwienia ją zatyka:
to kawałek jest patyka!
z ukochanym moim piesiem.
Przemierzamy trasę znaną –
Shanti pierwsza, a ja za nią.
Zachwycone ptasim śpiewem,
dostrzegamy, że pod drzewem
postać chłopca stoi smukła:
nogi chude niczym szczudła,
chude ręce, szyja, głowa –
może, by się łatwo chować
za pnie drzew i kępki trawy
(serio lub też dla zabawy).
W moim psie się budzi werwa,
już ogonem chyżo merda.
Widzę, że ma wielką chętkę
uciąć z chłopcem pogawędkę.
Biegnie zatem w stronę drzewa
i... tego się nie spodziewa.
Ze zdziwienia ją zatyka:
to kawałek jest patyka!