Tekst: Jacek Londyn. Ilustracja: Leon Dawińczyk.
Gruszka na wierzbie
Na wierzbie wyrosła raz gruszka –
malutka, chudziutka, bez brzuszka,
świeżutka jak młody szczypiorek.
A miało to miejsce we wtorek.
We środę na wierzbie siadł szpaczek.
– Niech z bliska tę gruszkę zobaczę.
Popatrzył i rzekł: – Ciut mnie dziwi,
że ona wygląda jak kiwi.
Tuż przy nim, we czwartek siadł dudek
i stwierdził bez żadnych ogródek:
– To jakaś odmiana nieznana,
wydaje się krewną banana.
A w piątek przypętał się wróbel.
– Choć innych oceniać nie lubię,
to gdy tak tu siedzę i patrzę,
wygląda mi na… pomarańczę.
W sobotę na wierzbie gil siada.
– A ja się z tym wcale nie zgadzam.
Jest – wypisz, wymaluj – jak koper,
co rośnie w ogródku pod płotem.
W niedzielę zajrzały dwie sroki.
Stwierdziły, wsparłszy się pod boki:
– Jeżeli już mamy być szczere,
wygląda nam raczej na seler.
Aż w końcu – to był poniedziałek –
na wierzbie chciał usiąść kanarek,
lecz gruszki i wierzby… nie było.
To wszystko mu tylko się śniło!
malutka, chudziutka, bez brzuszka,
świeżutka jak młody szczypiorek.
A miało to miejsce we wtorek.
We środę na wierzbie siadł szpaczek.
– Niech z bliska tę gruszkę zobaczę.
Popatrzył i rzekł: – Ciut mnie dziwi,
że ona wygląda jak kiwi.
Tuż przy nim, we czwartek siadł dudek
i stwierdził bez żadnych ogródek:
– To jakaś odmiana nieznana,
wydaje się krewną banana.
A w piątek przypętał się wróbel.
– Choć innych oceniać nie lubię,
to gdy tak tu siedzę i patrzę,
wygląda mi na… pomarańczę.
W sobotę na wierzbie gil siada.
– A ja się z tym wcale nie zgadzam.
Jest – wypisz, wymaluj – jak koper,
co rośnie w ogródku pod płotem.
W niedzielę zajrzały dwie sroki.
Stwierdziły, wsparłszy się pod boki:
– Jeżeli już mamy być szczere,
wygląda nam raczej na seler.
Aż w końcu – to był poniedziałek –
na wierzbie chciał usiąść kanarek,
lecz gruszki i wierzby… nie było.
To wszystko mu tylko się śniło!