Tekst: Bogumił Zając. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Dziadek i babka
Za górami, za lasami,
za polaną i za płotem
żyli sobie w chatce sami –
dziadek z babką, jak pies z kotem.
Babka zupę przesoliła
i dziadkowi ją podsuwa.
– Spróbuj pierwsza, moja miła,
pewnie znowu mnie podtruwasz.
Dziadek babce igły "schował",
niech ich szuka w stogu siana,
jednak żartu pożałował,
gdy mu guzik odpadł z rana.
Babka sama zupę zjadła,
dziadek szukał igły w sianie,
lecz złość wcale nie opadła,
nowe figle mieli w planie.
Dziad wziął z półki wazelinę
– w babce z wolna śmiech narastał –
wtarł, jak co dzień, w swą łysinę,
a to była czarna pasta.
Babka ciasto upiec chciała,
nie wyrosło jednak wcale,
bo gdy drożdże dodawała,
dziad zamienił je na smalec.
Pewnie by się pogodzili
(chociaż ciągle sobie psocą),
dawno już się pokłócili,
dziś nikt nie pamięta, o co…
za polaną i za płotem
żyli sobie w chatce sami –
dziadek z babką, jak pies z kotem.
Babka zupę przesoliła
i dziadkowi ją podsuwa.
– Spróbuj pierwsza, moja miła,
pewnie znowu mnie podtruwasz.
Dziadek babce igły "schował",
niech ich szuka w stogu siana,
jednak żartu pożałował,
gdy mu guzik odpadł z rana.
Babka sama zupę zjadła,
dziadek szukał igły w sianie,
lecz złość wcale nie opadła,
nowe figle mieli w planie.
Dziad wziął z półki wazelinę
– w babce z wolna śmiech narastał –
wtarł, jak co dzień, w swą łysinę,
a to była czarna pasta.
Babka ciasto upiec chciała,
nie wyrosło jednak wcale,
bo gdy drożdże dodawała,
dziad zamienił je na smalec.
Pewnie by się pogodzili
(chociaż ciągle sobie psocą),
dawno już się pokłócili,
dziś nikt nie pamięta, o co…