Tekst: Bogumił Zając. Ilustracja: Bożena Szczuka.
Dentystyczny mecz
Przyszedł kibic do dentysty,
żeby zęba wyrwał mu.
Na fotelu usiadł czystym
i pokazał – boli tu!
Nim dentysta zatarł dłonie,
kibic własny plan już miał –
mecz obejrzy na smartfonie,
kiedy lekarz będzie rwał.
– Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! –
kibic krzyczał, gdy gol padł.
I tak stracił zębów siedem,
bowiem w trans dentysta wpadł.
Kibic ciągle krzyczy: – Jeszcze!
Stomatolog z werwą rwie.
Wiertło, świder oraz kleszcze
tam działają, gdzie on chce.
Mecz się skończył, kibic wstaje,
wciąż ma w uszach dźwięki trąb.
Gęby własnej nie poznaje,
bo nie został żaden ząb.
Poszedł jeszcze do fryzjera,
teraz krzyczy – Goool! – z fotela.
żeby zęba wyrwał mu.
Na fotelu usiadł czystym
i pokazał – boli tu!
Nim dentysta zatarł dłonie,
kibic własny plan już miał –
mecz obejrzy na smartfonie,
kiedy lekarz będzie rwał.
– Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! –
kibic krzyczał, gdy gol padł.
I tak stracił zębów siedem,
bowiem w trans dentysta wpadł.
Kibic ciągle krzyczy: – Jeszcze!
Stomatolog z werwą rwie.
Wiertło, świder oraz kleszcze
tam działają, gdzie on chce.
Mecz się skończył, kibic wstaje,
wciąż ma w uszach dźwięki trąb.
Gęby własnej nie poznaje,
bo nie został żaden ząb.
Poszedł jeszcze do fryzjera,
teraz krzyczy – Goool! – z fotela.